Po raz kolejny!

      Po raz kolejny mieliśmy przyjemność współpracować z ekipą programu „Było… nie minęło” red. Adama Sikorskiego. Na efekty wspólnej pracy przyjdzie nam trochę poczekać gdyż emisja materiału zaplanowana została na wrzesień. Nie zdradzając zatem szczegółów prezentujemy zdjęcia z tego wydarzenia.

Legendy Andorii

    Wczoraj mieliśmy zaszczyt podejmować w Konieczkowej szczególnych gości- osoby, które przez lata związane były z produkcją silników stacjonarnych w Andrychowskiej Wytwórni Silników Wysokoprężnych. Można by rzec, że zawitały do nas prawdziwe legendy, dwaj długoletni pracownicy Andorii, inżynierowie: Andrzej Fryś i Michał Sumera. To właśnie pan Andrzej Fryś od 1969 roku był głównym konstruktorem WSW i to pod jego kierownictwem wytwarzano kultowe silniki znane i cenione w Polsce a także daleko poza jej granicami. Z kolei pan Michał Sumera to założyciel firmy Sumera Motor- jednego z obecnych producentów agregatów prądotwórczych w Polsce. Dlatego też wspólne pamiątkowe zdjęcia i wpisy w księdze gości, jakie nam pozostały po dzisiejszej wizycie mają dla nas szczególne znaczenie.

Prawie jak lokomobila.

           Słowo lokomobila kojarzy się przede wszystkim z maszyną parową w wersji przewoźnej. Terminem tym jednak nazywano również spalinowe silniki stacjonarne wyposażone w wózki transportowe. Większość tych wózków wykonana była z metalu (żeliwne koła i stalowe osie i ramy). Niektóre firmy oferowały początkowo także wózki drewniano-metalowe, zbliżone konstrukcyjnie do popularnych wówczas wozów konnych. Taki właśnie wózek zdobyliśmy jakiś czas temu a dziś prezentujemy go w całej okazałości wraz z niedawno opisywanym silnikiem Gea. Ta kompozycja bardzo się nam podoba. 

Slavia D12 w prezencie!

        Po kolejnej emisji programu „Było, nie minęło” pt. „Serce starego młyna”, w którym wydobywaliśmy zakopanego Deutza MIH 328 zadzwonił do nas pan Marek z miejscowości Rudy-Rysie w Małopolsce z ofertą nie do odrzucenia. Pan Marek wraz z babcią, widząc to jak skutecznie działamy, postanowili obdarować nas silnikiem stacjonarnym Slavia 12HP, który od lat znajdował się w ich posiadaniu (Slavia w latach 50-tych ubiegłego wieku kupiona była jako nowy silnik i wykorzystywana w gospodarstwie, głównie do napędu młocarni) . Szybko zatem zorganizowaliśmy spontaniczną akcję i wyruszyliśmy, żeby odebrać prezent. Cała akcja jak można się domyślić zakończyła się pomyślnie a my już możemy się cieszyć kolejnym zabytkowym silnikiem. Gorące Podziękowania kierujemy w stronę pana Marka i jego rodziny obiecując jednocześnie, że przekazany przez nich silnik zyska nowe życie w naszym muzeum. Niebawem więcej informacji na ten temat.

Kolekcja braci Zwierniak w Muzeum Silników Stacjonarnych.

     Bracia -Andrzej i Leszek Zwierniak należący do elity polskich kolekcjonerów silników stacjonarnych, pomimo, że na co dzień są mieszkańcami innego województwa (Małopolska), już od dłuższego czasu aktywnie współpracują z muzeum w Konieczkowej. Można by nawet rzec, że w ostatnim czasie stali się jego twarzami. Obydwaj panowie brali udział w kilku naszych akcjach i wystawach służąc swoją pracą i dzieląc się niezwykle bogatą wiedzą i doświadczeniem. Leszek niejednokrotnie reprezentował nas w mediach a Andrzej z kolei jest współautorem wydanej na przełomie roku książki pt. POLSKIE SILNIKI STACJONARNE I ICH PRODUCENCI W XIX I XX WIEKU. Dziś mamy dla naszych zwiedzających niezwykle ważną informację- cześć kolekcji Braci Zwierniak można już obejrzeć w Konieczkowej. Jaka to kolekcja i jakie silniki poinformujemy niebawem!

Gadżet ze złomowiska

     Jeszcze do niedawna na skupach złomu można było spotkać całe silniki stacjonarne lub inne zabytkowe maszyny. Dziś już się to prawie nie zdarza. Nadal jednak niektórzy ludzie wyrzucają metalowe przedmioty, które dla nich nie stanowią większej wartości, a które dla nas poszukiwaczy i eksploratorów są prawdziwymi rarytasami. Taki tez przedmiot prezentujemy dzisiaj. Jest to pompa centralnego smarowania nieznanego nam bliżej silnika stacjonarnego firmy Deutz. Pięknie zachowana tabliczka znamionowa informuje nas, że jest to wyrób słynnego Boscha a rozmiary i konstrukcja pompy wskazują na jej zastosowanie w silniku o imponujących rozmiarach. Na zdjęciach pompa przed i po wyczyszczeniu.

 

O naszej książce Tygodnik Solidarność.

      Za sprawą naszego partnera, książka „POLSKIE SILNIKI STACJONARNE I ICH PRODUCENCI W XIX I XX WIEKU” została niedawno przedstawiona w tygodniku „Solidarność”. Dzięki temu o tej publikacji dowiedziało się sporo osób spoza kręgu pasjonatów. Jedna z takich osób okazała się być nawet potomkiem założyciela opisywanej przez nas kultowej wytwórni silników. Szerzej o tym już niebawem.

 

Akcja postument.

         W listopadzie ubiegłego roku uratowaliśmy przed zezłomowaniem żeliwny postument zabytkowego silnika. Gdy pochwaliliśmy się filmem z samej akcji nie wiedzieliśmy, że sprawa będzie miała swój ciąg dalszy. Po niedługim czasie skontaktował się z nami pan Witold- regionalista i miłośnik historii, który przesłał nam zdjęcie spalinowego silnika stacjonarnego pracującego przed wojną w jednym z młynów miejscowości Różanka. Przypomnijmy w tej pięknej podkarpackiej miejscowości przeprowadziliśmy naszą akcję, a według właściciela likwidowanego tartaku interesująca nas cześć pochodziła właśnie z Różańskiego młyna. Obecnie patrząc na archiwalne zdjęcie i nasz postument mamy niemal pewność, że najniżej położona cześć maszyny i nasz postument to ten sam element. Przed nami pozostaje zadanie rozszyfrowania marki i typu silnika ze zdjęć a tymczasem na naszym postumencie ulokowaliśmy inny eksponat co w całości wygląda dosyć interesująco.

Nasze silniki w magazynie „Odkrywca”

          Jesienią mieliśmy przyjemność gościć w naszym muzeum kilku pasjonatów fortyfikacji wojskowych z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Ich wizyta u nas nie była przypadkowa bo ukierunkowana na poszukiwania silników stacjonarnych, jakie instalowano w tych militarnych obiektach. Dziś prezentujemy efekty tej pracy – artykuł Łukasza Drzensla pt. „SILNIKI DIESLA W SCHRONACH OBSZARU WAROWNEGO ŚLĄSK Z 1936 ROKU”. Pełen tekst tego ciekawego i niezwykle rzetelnego opracowania oczywiście we wspomnianym miesięczniku Odkrywca, który jest jedynym pismem dla poszukiwaczy i eksploratorów w Polsce.