Perkun – czas na nową książkę!

       

   Kilka lat temu, gdy wydawaliśmy naszą pierwszą publikację książkową pt. SILNIKI STACJONARNE NA ZIEMIACH POLSKICH pojawił pomysł by kolejną publikację poświęcić konkretnemu polskiemu producentowi silników stacjonarnych- Towarzystwu Fabryki Motorów Perkun w Warszawie. Autorem tego pomysłu był wówczas dyrektor Centralnej Biblioteki Wojskowej dr Jan Tarczyński.
  Z braku czasu i zbyt małej ilości materiałów źródłowych nie podjęliśmy się wtedy realizacji tego projektu, ale w zamian za to wydaliśmy kolejny album pt. SILNIKI STACJONARNE NA ZIEMIACH POLSKICH. Dziś z impetem wracamy do pomysłu stworzenia monografii „Perkuna” i zapowiadamy nasze starania w tym temacie. Jak zawsze w takich sytuacjach zwracamy się do tych z Państwa, którzy w jakikolwiek sposób mogą przyjść nam z pomocą w realizacji obranego celu.

1,5% PODATKU

     

Jak co roku zwracamy się do Państwa z prośbą o wsparcie naszej działalności poprzez przekazanie 1,5% podatku na cele związane z utrzymaniem i rozwojem Muzeum Silników Stacjonarnych. Poniżej instrukcja jak tego można dokonać. Z uzyskanych z tego tytułu środków za rok ubiegły udało nam się zakupić statyw, który mamy nadzieję poprawi jakość zdjęć i filmów, jakie rejestrujemy przy różnych okazjach. Kolejny zakup to kosa spalinowa, dzięki której trawniki wokół budynku muzeum będą lepiej utrzymane. Z góry dziękujemy!
PODCZAS WYPEŁNIANIA FORMULARZA PIT NALEŻY WPISAĆ
KRS:0000270261
ORAZ
CEL SZCZEGÓŁOWY: MUZEUM SILNIKÓW 9211
INFORMACJE JAK SIĘ ROZLICZYĆ MOŻNA ZNALEŹĆ NA:
 

Maszyna parowa

    Tak prezentuje się jeden z modeli maszyn parowych podarowany nam przez pana Jacka. Na ten moment udało nam się ustalić, że model ten jest produkcji USA i powstał w latach 30 ubiegłego wieku. Pytanie, które zadajemy sobie od pierwszego spojrzenia na ten eksponat brzmi: czy jest to model, który można uruchomić, czy też jest to model statyczny. Brak typowego paleniska sugerowałby to drugie. Do czego jednak służą te otwory w żeliwnym postumencie silnika? Może ktoś ma jakiś pomysł lub szerszą wiedzę ?

Przegląd sytuacji

Dokładnie miesiąc temu, niejako na podsumowanie roku zaprezentowaliśmy Perkuna 6HP pozyskanego kilka miesięcy wcześniej na Lubelszczyźnie. Niemalże zaraz po jego przywiezieniu pokusiliśmy się o jego przegląd pod kątem kompletności i oryginalności części, a także rozruszanie niektórych zastygłych podzespołów. Jedną z najtrudniejszych do wykonania czynności było (jak zwykle) wydobycie tłoka- udało się to jednak wykonać bez większych problemów. Wnioski z tego pierwszego przeglądu napawają nas optymizmem bo jak się wydaje silnik ten ma spore szanse na odzyskanie dawnej sprawności i to w stosunkowo niedalekiej perspektywie czasowej. Nieśmiało liczymy na to, że nasza sztandarowa impreza „Urodziny Silnika” to będzie właśnie ten moment.

„Perkun” na podsumowanie roku

         Dla miłośników polskich silników stacjonarnych i wszystkich tych, którzy obserwują naszą działalność mamy dziś wspaniałą wiadomość. Od kilku miesięcy jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kolejnego już silnika wyprodukowanego przed wojną w Towarzystwie Fabryki Motorów „Perkun” w Warszawie. Po 3,5 konnym modelu tym razem jest to Perkun 6HP- model, który zapewne jako jeden z ostatnich opuszczał mury tej fabryki. Mimo iż od pozyskania silnika minęło już kilka miesięcy nasi zwiedzający nie mieli jeszcze okazji zobaczyć tego eksponatu w muzeum ponieważ bezpośrednio z transportu trafił on do naszego prowizorycznego warsztatu. O dalszych losach silnika poinformujemy (zapewne znów z wielką przyjemnością :)) niebawem.

Proszę Państwa to jest „Siłacz”!

     Kiedy kilka tygodni temu prezentowaliśmy nasz nowy, nierozpoznany silnik  nawet nie marzyliśmy o takim finale. Odnaleziony wówczas w okolicy Gorlic silnik okazuje się dziś być kolejnym białym krukiem w naszej kolekcji bo jest to jedyny znany, zachowany silnik z lubelskiej Fabryki Maszyn i Narzędzi Rolniczych Mieczysława Wolskiego (M.Wolski i S-ka). Handlowa nazwa silnika to „Siłacz”, mimo, że według reklam dysponował on mocą jedynie 5 KM. Niezwykła trudność rozpoznania silnika wiązała się z brakiem dobrego materiału porównawczego. Dotychczas bowiem dysponowaliśmy słabej jakości fotografiami i jedną, równie mało-czytelną reklamą tej konstrukcji. Wszystkie te materiały znalazły się oczywiście w naszej książce pt. Polskie Silniki Stacjonarne i to właśnie spojrzenie na karty naszej publikacji przyniosło olśnienie 🙂. Tak cennemu znalezisku na pewno poświęcimy jeszcze więcej uwagi a dziś spójrzcie Państwo jak prezentował się plakat reklamujący silnik w zestawie wraz z młocarnią (garnitur młocarniany). Plakat ten odkryliśmy również niedawno w zbiorach Muzeum Narodowego w Lublinie.

 

Kolejny „nierozpoznany”

      Do naszej kolekcji silników pochodzących od bliżej nieznanych producentów przybył w ostatnim czasie nowy egzemplarz. Kilka dni temu udostępnialiśmy filmy z akcji jego pozyskania, a dziś prezentujemy zdjęcia całej maszyny oraz niektórych jej charakterystycznych elementów. Gdyby coś komuś „rzuciło się w oczy” prosimy o kontakt. Być może z Państwa pomocą uda się coś ustalić.

Silnik Stirlinga

    Jeszcze całkiem niedawno na pytanie zwiedzających „Czy macie silnik Stirlinga w muzeum?”
odpowiadaliśmy przecząco „nie, nie mamy, bo interesujemy się głównie silnikami wewnętrznego spalania”. Aż tu nagle zadzwonił do nas pan, który posiadał mocno zabytkową i niepodobną do innych silników maszynę. Tą maszyną jak się Państwo pewnie domyślają okazał się silnik na rozgrzane powietrze- tzw. Silnik Stirlinga. Oczywiście nie było się co długo zastanawiać, przecież obok silników spalinowych zmieści się niewielkich rozmiarów „Stirling”, a my będziemy mogli opowiadać naszym zwiedzającym o kolejnej ciekawej konstrukcji rodem z XIX wieku. Dosłownie w ciągu kilku dni zakup stał się faktem, a w kolejnych dniach była już sama przyjemność- czyli praca nad przywróceniem silnikowi dawnej sprawności. Dziś prezentujemy jeszcze niesprawny wówczas silnik, ale już niebawem pokażemy pracującą jednostkę i przybliżymy zarówno historię konstrukcji jak i samego producenta naszego Stirlinga.
 

Moda na elektryki

   

Ponieważ już od dawna nie prezentowaliśmy żadnego nowego silnika nadszedł czas by nadrobić zaległości. Zgodnie z panującą ostatnio modą na „elektryki” prezentowany dziś silnik jest elektryczny. Na początek należy się Państwu kilka słów na temat producenta tego urządzenia. Z samego zdjęcia przedstawiającego tabliczki przymocowane do korpusu widać, że mamy do czynienia z polskim przedsiębiorstwem i są nim Zakłady Elektromechaniczne Rohn-Zieliński SA-licencja Brown Boveri. Pod taką nazwą przedsiębiorstwo działało od 1933 roku, a powstało nieco wcześniej bo w roku 1921. Zakład został utworzony pod nazwą Polskie Zakłady Elektryczne Brown Boveri SA przez inż. Zygmunta Okoniewskiego na terenie dawnej cukrowni „Walentynów” o powierzchni 34,5 ha. W 1923 rozpoczęto seryjną produkcję maszyn trójfazowych, a także pierwszych w Polsce silników tramwajowych. W 1926 Okoniewski podobny zakład utworzył w Cieszynie. natomiast w 1928 fabryka powiększyła się o halę transformatorów. W latach 1931–1933 zakład wstrzymał produkcję z powodu kryzysu. Jak jeszcze podaje Wikipedia Głównymi osiągnięciami firmy przed II wojną światową był silnik do polskiego okrętu podwodnego oraz dostarczenie transformatorów do linii Mościce-Starachowice (część pierwszej w Polsce linii wysokiego napięcia Rożnów-Warszawa) oraz do elektrowni w Rożnowie. Spadkobiercą powyższej działalności jest obecnie firma -Zakład Maszyn Elektrycznych „EMIT”
Przedstawiany silnik zawdzięczamy koledze Szymonowi, który uznał, że nasza ekspozycja będzie najlepszym możliwym dla niego miejscem. Dziękujemy